Wystawa Malarstwa „Pejzaże Mazowsza”
W 90-tą rocznicę śmierci Józefa Chełmońskiego
  • Czynna od 10 marca do 26 marca
BWA w Skierniewicach i Mazowieckie Centrum Kultury i Sztuki w Warszawie
  O Albumie

Przekazywany do rąk czytelnika album stanowi prezentację malarstwa pejzażowego tworzonego przez artystów dwóch pokoleń, którzy za cel swej pracy upodobali sobie oddanie piękna mazowieckiej ziemi. W większości są oni absolwentami warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Łączy ich praca w pejzażu, więc bezpośredni kontakt z naturą potwierdzony praktyką wielu plenerów, wrażliwość na ciągle zmieniający się teatr natury, na niezliczone nastroje i twarze pejzażu, a także umiłowanie polskiej tradycji artystycznej. Miejscem szczególnie ważnym pozostaje dla nich Galeria ,,Koszelówka" utworzona przez Alojzego Balcerzaka. Zaś za patrona duchowego tej grupy uznać możemy największego polskiego pejzażystę - Józefa Chełmońskiego, artystę związanego z Mazowszem. Wypada zatem przypomnieć jego biografię. Sam Chełmoński streścił ją w liście z 1907 roku do krytyka sztuki i przyjaciela - Antoniego Sygietyńskiego. Pisał w nim: ,,co do udziału Gersona w mojej nauce i wyrobieniu wyobrażeń o wysokim powołaniu artysty, to śmiało powiedzieć mogę, że jemu jednemu zawdzięczam wszystko. Koło roku 1870 wyjechałem do Monachium.

Wszakże wstąpiwszy do Akademii po 2 latach przekonałem się, ze wyjazd mój tam był niepotrzebny, że więcej daleko odniósłbym korzyści ucząc się dalej od Gersona. (...) We Francji przebywałem lat 12. Byt to, jak dziś widzę, czas stracony dla prawdziwej sztuki, równie jak mój wyjazd do Monachium. Można by powiedzieć o dodatnim wpływie na mnie sztuki francuskiej", Cóż wynika z przytoczonej autobiografii. Przede wszystkim fakt, ze na sztukę artysty wpłynęła osobowość mistrza - Gersona, najbliższy krąg przyjaciół i rodzime dziedzictwo kulturowe. Pobyty w Monachium i Paryżu miały charakter wyłącznie korekcyjny i byty ,,czasem straconym", z wyjątkiem wspomnianych inspiracji sztuką francuską.

Z ryzykownym uproszczeniem przyjąć można, ze przywiązanie do artystycznej tradycji prezentowanych w katalogu artystów współczesnych, mimo ponad 100 letniego dystansu od czasów Chełmońskiego stanowi postawę doń zbliżoną. Krąg prezentowanych w albumie malarzy łączy praca w pejzażu, czerpanie bezpośrednich inspiracji z natury, zmaganie się z żywiołami nieba i ziemi, by zamknąć je w artystycznym kształcie. Taka postawa głoszona dziś, w czasach postmodernizmu nabiera znamion herezji. Prezentowani artyści malując mazowiecki pejzaż pragną dotrzeć do jego istoty, przekazać prawdę o nim odbiorcom swych obrazów. I w tym poszukiwaniu stają się kontynuatorami swych poprzedników z XIX wieku.

Druga potowa XIX wieku była bowiem czasem, w którym zmagano się o zdefiniowanie prawdy w sztuce. Zdawano sobie sprawę z relatywności tego pojęcia, z faktu, że żąda ono trwałego punktu odniesienia. Tak więc prawda, ale w stosunku do czego; czy do obiektywnej natury jako tworu duchowego i transcendentnego, czy też prawda w odniesieniu do świata ludzkich przeżyć i emocji? Z tych dwóch definicji wywodzą się dwa najważniejsze kierunki sztuki końca XIX wieku: symbolizm i ekspresjonizm. Wielcy spadkobiercy romantyzmu, najwięksi polscy pejzażyści: Józef Chełmoński i Jan Stanisławski, postrzegali naturę jako twór ożywiony duchem. Zaś uczeń Jana Stanisławskiego – Stanisław Czajowski twierdził, że ,,pejzaż jest duszą ziemi". Ten swoisty panteizm wyrażał się zasadą ,,pars pro toto", czyli traktowaniem ujmowanego w obrazie fragmentu natury jako reprezentanta całego uniwersum. Zasada ta nadal stanowi podstawę współczesnego malarstwa pejzażowego. Zmieniły się malarskie techniki, właściwości fakturalne, jakości ekspresyjne. Zasada natomiast pozostała. Z niepoliczalnych elementów natury artysta wybiera pojedynczy jej fragment lub element, czyniąc zeń narratora pejzażu. Może to być ujrzany na tle nocnego nieba monumentalny kształt stodoły, nad którą zawisł wąski sierp księżyca (JÓZEF PANFIL), zagubiony wśród złocistych rżysk wóz wypełniony po brzegi sianem (JANUSZ STANNY), jabłonka samotna na zielonej łące dekoracyjna jak teatralny rekwizyt (KAROL SYTA), pierwszoplanowo ujęty krzew dziewanny, dla którego akompaniamentem staje się pejzaż rozciągający się na dalszych planach (ANETA JAŹWIŃSKA), rząd słoneczników na tle ściany wiejskiej chałupy (ALOJZY BALCERZAK, ALEKSANDER TUREK), mikrokosmos łąki; jej trawy, zioła, uschnięte liście (ZOFIA SAMUSIK-ZAREMBA, WITOLD KOWALSKI), samotna kępa jesiennych drzew trwająca jak purpurowa skała w rozległym, równinnym pejzażu (ANTONI WRÓBLEWSKI). Wspomniana wyżej formuła stwarza niezliczone możliwości wyrazowe; od szerokich, narracyjnych pejzaży rozciągających się pod rozległym teatrem pochmurnego nieba, pejzaży, w których pobrzmiewa jeszcze dalekie echo romantyzmu (JANUSZ STANNY, LUDWIK MACIĄG, ALOJZY BALCERZAK) po ujęcia zbliżeń fragmentów natury ze szczególnym podkreśleniem jej materii i śladów zmagania się z nią człowieka (JANUSZ KNOROWSKI, ANTONI WRÓBLEWSKI). Często pejzaż staje się pretekstem do tworzenia wyrafinowanej kolorystycznej materii obrazu (MARIA AUST, ALEKSANDER TUREK). Prezentowani artyści stosują również i inne rozwiązania formalne tym razem nawiązujące do XlX- wiecznego symbolizmu; między innymi kompozycję otwartą, struktury cykliczne i seryjne. Przykładem niech będą pejzaże KNOROWSKIEGO. Ich przestrzeń umyka poza ramy obrazu, pozostaje otwarta na kontynuację w wyobraźni widza. W końcu XIX wieku inspiracją dla takiego jej traktowania była sztuka Japonii, szczególnie pejzaże malowane na jedwabnych zwojach, które widz rozwijając i zwijając przesuwał przed oczyma jak nie mającą początku i końca panoramę. Współcześni artyści starają się uzyskać efekt zbliżony. Patrząc na obrazy KNOROWSKIEGO przesuwamy się wraz z artystą wzdłuż ściany złocistych kłosów, pod którą tłoczą. się gromady czarnych wron, lub wzdłuż kadrowanego fragmentarycznie, jaśniejącego na błękicie szeregu brzozowych pni. Do tych swoistych poliptyków dodawać można dalsze kwatery kontynuując kompozycję w nieskończoność. We współczesnej sztuce polskiej od przeszło stulecia trwa nadal tradycja malowania nokturnów. To w Monachium w II poł. XIX w. nasi artyści zetknęli się z ideą stimmungu; malarstwa nastrojowego, opartego na ściszonych tonacjach barwnych. Kontynuację tej tradycji stanowią nocne weduty Maksymiliana Gierymskiego , a przede wszystkim malarstwo Młodej Polski z jego widokami nocy w obrazach Józefa Pankiewicza, Ludwika Delavoux, Gustawa Gwozdeckiego, grafikach Feliksa Jabłczyńskiego, Wojciecha Weissa. Powstają również ekspresyjne przedstawienia mrocznych wnętrz lasów (Chełmoński, Weiss). Temat nokturnu wnosi ze sobą określone wartości wyrazowe i symboliczne. Uchwycenie momentu, kiedy, jak pisał o malarstwie Gierymskiego Zenon Przesmycki ,,światłość dzienna przelewa się nieuchwytnie w szarą mroków popielność", to niezwykle trudne zadanie malarskie, ale tez próba oddania stanu ludzkiej duszy zatrwożonej nadciągająca nocą., niepewnej dalszego istnienia znikającego w mroku świata. Tak wiec notowanie zjawisk luministycznych łączy się z zadaniem oddania nastroju zmierzchu. STANISŁAW BAJ wieczorny nadrzeczny pejzaż zamyka w kilku mrocznych akordach; błękitu, czerni, zieleni rozświetlając go przez moment błyskiem nadrzecznej skarpy lub rozjarzoną krawędzią obłoku. JAKUB CWIECZKOWSKI dopełnia nocny pejzaż blaskiem kolorowych, nadrzecznych świateł odbijających się w wodnej tafli. KAROL SYTA mistrzowsko oddaje ciszę wieczoru nadrzecznej przystani i blask księżyca krzepnący na wodnej tafli w płaty srebra i błękitu. JAN BALCERZAK podążając w ślad za tradycją malarstwa przełomu wieków (Munch, Klimt, Weiss) wkracza w mroczną nawę lasu zrytmizowaną poprzez pnie drzew, po których ślizgają się smugi wieczornych promieni. Wszyscy wymienieni artyści syntetyzują kształty i streszczają plany pejzażu do płaskich kurtyn. W tym momencie przychodzą na myśl francuscy nabiści. Powiedzieliśmy, że w sztuce XIX wieku - punkt odniesienia dla artystycznej prawdy stanowiła natura. Duchowy patron naszego albumu, Chełmoński, w malowanych już po osiedleniu się w Warszawie obrazach odszedł od akademickich reguł obrazowania na rzecz wnikliwej obserwacji wiejskiej codzienności, co było punktem wyjścia dla refleksji nad kondycją ludzką podporządkowaną rytmom natury. Z artystów współczesnych godnych miana jego spadkobiercy na tym polu uznać trzeba STANISŁAWA BAJA. Malowane przezeń portrety chłopów nie posiadają cienia idealizacji modela. To wizerunki ludzi będących częścią natury, jej ekspresyjnymi znakami, malowane ze swobodą przypominającą kunszt największych polskich portrecistów, np. Konrada Krzyżanowskiego. Nie posiadają cienia idealizacji, zaś ich deformacja niewiele ma wspólnego z karykaturą lub groteską. Nie wyrastają z ideologii chłopomańskiej, nie są zatem postrzegane z perspektywy inteligenta zafascynowanego wsią, który estetyzuje ją i mitologizuje. Są po prostu prawdziwe, w swej jednorodnej bryle i fakturze, stężonym wyrazie, wewnętrznym zapatrzeniu. Twarze z portretów Baja to żywe pieczęcie natury, całkowicie przez nią ukształtowane, twarze spalone słońcem, smagane wiatrem i deszczem. W wieku XIX tragiczna, rozbiorowa sytuacja Polski sprawiła, że na ahistoryczny gatunek malarstwa jakim z reguły jest pejzaż padł cień historii. Dość wspomnieć cykl obrazowy Leona Wyczótkowskiego ,,Legenda Tatr" (1904), gdzie poszarpane kształty skał zmieniają się w sylwety wojów Bolesława Śmiałego, Stanisława Wyspiańskiego serię widoków na ,,Kopiec Kościuszki" (1904), w których kadrowany z okna pracowni artysty kurhan nie stanowi jedynie kompozycyjnej dominanty pejzażu, lecz jest efektem emocjonalnie przeżywanej historii, obraz Jacka Malczewskiego ,,W tumanie" (1894), na którym w kłębach pyłu wzbijającego się nad wiejską drogą kłębią się sylwety Sybiraków i Polonii. W zasadzie w polskim malarstwie pejzażowym od czasów romantyzmu trudno definitywnie oddzielić naturę od historii. Czy te odległe w czasie przykłady mają cokolwiek wspólnego z malarstwem współczesnym? Wystarczy popatrzeć z jaką skrupulatnością graniczącą z pietyzmem STANNY pochyla się nad krytymi gontem wiejskimi chałupami, PANFIL odkrywa jaśniejące poza szpalerami drzew ściany dworków, KOWALSKI kontempluje senny urok prowincjonalnych miasteczek. Zaś fascynacja historią Polski i tradycją ułańską brzmi w wielu kompozycjach MACIĄGA, w scenach bitewnych i partyzanckich, w wizerunkach koni. Jego słynny obraz ,,Niemcy" (......) przedstawia oddziały niemieckiej piechoty wnikające jak szarańcza w głąb pól. To dzieło mówi o tym samym co pejzaże Chełmońskiego, o tym, co obraz ,,Modlitwa przed bitwą. Racławice", o tym, że pejzaż stanowi przestrzeń osobistą. I właśnie w tę najbardziej prywatną przestrzeń rodzimej ziemi wkraczają kolumny wroga. Dlatego właśnie warto walczyć i ginąć Dla wielu artystów jest więc nasycony historią również historią własnego życia. JAN LEWANDOWSKI w swej kilkuzadaniowej autobiografii twierdzi: ,,Skazany jestem na ciągłe doświadczanie i ocalanie tych nabytych wartości, które kształtowały się w czasach dzieciństwa, trwożnym okresie doznań, olśnień i widzenia bezpośredniego". Wraz z bohaterami jego obrazów otwieramy wrota stodoły, ogrodową furtę, lub rozchylamy żywopłot, by stanąć w osłupieniu przed szarą płachtą pól. Pejzaże LEWANDOWSKIEGO wymykają się czasowi historycznemu, a wszelkie figury w nich się pojawiające; zalotne wiejskie dziewczyny, zawstydzeni chłopcy, dziki, kozy, gawrony, zyskują rangę symbolu. Dzieje się tak dlatego, że malarstwo to jest organicznie związane z pejzażem. Zaś ziemia mazowiecka, rodzinna ziemia artysty, pozostaje dlań, jak twierdzi, ,,w swej podmiotowości intensywna", a on sam, jest wkomponowany w pewien układ jedności, w pewną harmonię". Przypuścić można, ze owo ,,wkomponowanie w pewien układ jedności, w pewną harmonię" znamienne jest dla większości prezentowanych artystów. Wreszcie pytanie bardzo delikatne o wierność samemu sobie. 0 bezkompromisowość, o to by, jak mówi poeta, ,,nie kłaniać się okolicznościom". Po 12 latach pobytu w Paryżu Chełmoński wraca do Polski. Osiedla się we wsi Kuklówka koło Grodziska Mazowieckiego. Chce być z dala od ,,brzęczenia świata". Po separacji z żoną wybiera życie samotnika. Rezygnuje z zaszczytów, z bywania w salonach, ze sławy. Przyznać trzeba, że dla artystów współczesnych pokusy są o wiele większe, choćby przez fakt, ze na skutek rozwoju mediów i odbywającej się poprzez nie komunikacji malarz, który się w nich nie pojawia po prostu nie istnieje w powszechnej świadomości. Czy są jeszcze dzisiaj artyści, którzy podjęli samotną drogę Chełmońskiemu podobną. Zapewne takim artystą jest LUDWIK MACIAG zamieszkały w leśnym odludziu, kawalerzysta zakochany w pięknie pejzażu i koni. Powróćmy do pejzaży. Po co malować je dzisiaj, gdy w sztuce liczy się przede wszystkim autokreacja lub publicystyczny komentarz do codzienności. Czy ich tworzenie to dowód szczególnego konserwatyzmu, czy może swoisty protest przeciw aberracjom sztuki współczesnej? Przyjmując szerszą perspektywę można zaryzykować pogląd, że w czasach, kiedy sztuka poddawana jest wielorakim naciskom i eksperymentom, kiedy traci kontakt z realną rzeczywistością ,, kiedy intelektualny dyskurs pochłania to co dla niej najbardziej naturalne - obserwację, wówczas niektórzy twórcy powracają do wątków tradycyjnych, do wzorów sprawdzonych, do zmysłowego kontaktu z naturą. Taką enklawą przed skrajnościami awangard w okresie międzywojnia stała się w malarstwie polskim martwa natura, szczególnie wyeksploatowana w malarstwie kolorystów. W obrębie kapistowskiej estetyki głoszącej prymat wartości kolorystycznych i fakturalnych tworzono skromny mieszczański raj złożony z kilku oswojonych przez codzienność przedmiotów. Przyjąć można, że u podstaw powstających współcześnie pejzaży leży postawa zbliżona. Bohaterom naszego albumu nie chodzi jednak o budowanie bezpiecznej enklawy, lecz o powrót do wartości zasadniczych. Jeżeli uznano powszechnie, że sztuka jest przede wszystkim intelektualny grą, to malarstwo pejzażowe temu zaprzecza. Podobnie zaprzecza poglądowi, że historia skończyła się bezpowrotnie i ze bezpośrednie nawiązywanie do artystycznej tradycji nie ma już sensu. I dlatego właśnie nasi współcześni pejzażyści zasługują na szczególną uwagę, a ich sztuka winna dotrzeć do jak najszerszego kręgu odbiorców.

Łukasz Kossowski

  Zdjęcia z wystawy
Wystawa ''Pejzaże Mazowsza'' - 13.jpg
Wystawa ''Pejzaże Mazowsza'' - 04.jpg
Wystawa ''Pejzaże Mazowsza'' - 05.jpg
Wystawa ''Pejzaże Mazowsza'' - 01.jpg
Wystawa ''Pejzaże Mazowsza'' - 03.jpg
Wystawa ''Pejzaże Mazowsza'' - 08.jpg
Wystawa ''Pejzaże Mazowsza'' - 02.jpg
Wystawa ''Pejzaże Mazowsza'' - 14.jpg
Wystawa ''Pejzaże Mazowsza'' - 10.jpg
Wystawa ''Pejzaże Mazowsza'' - 06.jpg
Wystawa ''Pejzaże Mazowsza'' - 16.jpg
Wystawa ''Pejzaże Mazowsza'' - 09.jpg
Pokaż  Maria Aust-Łapińska, Maryland
Pokaż  Stanisław Baj, Warszawa i Dołhobrody
Pokaż  Alojzy Balcerzak, Warszawa i Koszelówka
Pokaż  Jan Radosław Balcerzak, Warszawa
Pokaż  Jakub Cwieczkowski (Kuba), Otrębusy
Pokaż  Aneta Jaźwińska, Warszawa
Pokaż  Janusz Oskar Knorowski, Warszawa
Pokaż  Witold Tomasz Kowalski, Radom
Pokaż  Janusz Lewandowski, Warszawa
Pokaż  Ludwik Maciąg, Gulczewo
Pokaż  Józef Panfil, Smardzewice
Pokaż  Zofia Samusik-Zaremba, Płock
Pokaż  Stanisław Skolimowski, Ostrołęka
Pokaż  Janusz Stanny, Warszawa
Pokaż  Karol Syta, Warszawa
Pokaż  Aleksander Turek, Warszawa
Pokaż  Antoni Wróblewski, Siedlce

 

 

  Zaloguj się

Prowadzenie serwisu: Strony WWW - KOSSUT PL Skierniewice